Dziennik remontowy #1. Planowanie i demolka.

Ruszyliśmy z nowym projektem, nowym remontem. Czemu remont mieszkania nazywam „projektem” – jeszcze nie zdradzę o co chodzi, ale już niedługo wszystko będzie jasne :) Remont rozpoczął się na początku marca i planowana data zakończenia wszelkich prac miała przypadać na koniec kwietnia, jednak już teraz wiemy, że termin ten się lekko przesunie (kto by się tego spodziewał? ;) Nie możemy jednak narzekać, bo ekipę mamy złotą i tak czy inaczej – wszystko zmierza już ku końcowi, uff! Ale po kolei :)

Etap I: Zmiany, zmiany, zmiany

Mieszkanie jest nieduże, ma około 45 m2. W jego skład wchodzi dosyć duży przedpokój, pokój dzienny, kuchnia i łazienka. A więc jak łatwo można zauważyć – jest to mieszkanie jednopokojowe. Poniżej możecie zerknąć na rzut mieszkania, jednak od razu zaznaczę, że nie są to super dokładne pomiary, a jedynie orientacyjne.

Na jakich zmianach zależało nam najbardziej:

→ Przekształcenie mieszkania jednopokojowego w dwupokojowe (układ: pokój dzienny + sypialnia)

→ Przeniesienie kuchni

→ Otworzenie i powiększenie przestrzeni

→ Wykorzystanie dużego przedpokoju

Przede wszystkim chcieliśmy by mieszkanie miało także oddzielną sypialnię – to był właściwie główny cel: wykombinować, gdzie przenieść kuchnię, tak by na jej miejsce wszedł dodatkowy pokój. A przeniesienie kuchni było w zasadzie konieczne, ponieważ jej powierzchnia była zdecydowanie za duża – zwyczajnie nie potrzebowaliśmy aż tyle miejsca na zabudowę kuchenną, przez co tak naprawdę marnował się pokój, który spokojnie mógłby pełnić funkcję całkiem sporej i przytulnej sypialni.

Na tak małe mieszkanie, przeznaczone dla dwóch osób jest to marnotrawstwo miejsca, które mogłoby być zagospodarowane zupełnie inaczej. Długi korytarz również zabierał dużą część mieszkania, dlatego już na samym początku padł pomysł by zburzyć ścianę oddzielającą go od pokoju dziennego. Dzięki temu do zacienionego kąta korytarza wpadłoby też trochę światła.

Z dziennika remontowego

Po mniej więcej 14 dniach, 8 rozmowach, 6 kieliszkach wina, 3 konsultacjach z fachowcami i 1 kłótni udało się ustalić, że na 99% jest możliwość zrobienia kuchni w miejsce przedpokoju i że nawet nie jest to taki zły pomysł. Poza niemiłosiernie ograniczoną przestrzenią, największym problemem pozostawała hydraulika i przeciągnięcie wszystkich potrzebnych rur. I w zasadzie aż do rozpoczęcia prac remontowych nie było pewne, czy ten pomysł wypali bez wpadki w postaci przekopania się do sąsiadów mieszkających pod nami. (Ale mogę zaspoilować i zdradzić, że wszystko się udało, a sufit sąsiadki pozostał w stanie nienaruszonym :)

Druga sprawa, która równie mocno spędzała nam sen z powiek to właśnie ograniczone miejsce. Kuchnia w pierwotnej wersji była za duża, jednak teraz brakowało nam kilkadziesiąt centymetrów żeby pomieścić wszystkie sprzęty i szafki. Tak źle i tak źle ;) Przez chwilę mieliśmy genialny plan przesunięcia ściany łazienki, chociaż jak widać nie mieliśmy z czym szaleć – łazienka już teraz była naprawdę bardzo mała. Na szczęście zrezygnowaliśmy z tego pomysłu ;) Ale uparliśmy się, że jakimiś magicznymi sposobami musimy to wszystko zorganizować i na maxa wykorzystać dostępną przestrzeń. A ile tej przestrzeni będzie to możecie zobaczyć na planach poniżej :)

Wyburzenie ściany zaznaczyłam kreską, ponieważ usunęliśmy mniej więcej 3/4, zostawiając coś w rodzaju „barku” – mamy co do tej części pewne plany. Ale właśnie w tym miejscu docelowo będzie kuchnia. Poza tym pośród tych większych i bardziej widocznych zmian na pewno jest przeniesienie drzwi od łazienki na drugą ścianę i przesunięcie/zmniejszenie drzwi między kuchnią a sypialnią. Wszystko po to, by jak najbardziej wykorzystać miejsce i by kuchnia w ogóle mogła być kuchnią.

A na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć jak wyglądał pierwszy etap remontu, czyli demolka :)

Prace ruszyły i tak wyglądało mieszkanie w pierwszych dniach od rozpoczęcia remontu. Zastaliśmy tam totalną demolkę, ale pomijając oczywisty „delikatny” stres ;), wprost skakaliśmy z radości widząc ten wszechobecny gruz i kurz. Mamy już za sobą kilka remontów, więc wydawało nam się, że jesteśmy przygotowani na różne niespodzianki i zawirowania, jednak kompletnie nie spodziewaliśmy się, że nasza ekipa remontowa zrezygnuje 12 godzin przed planowaną datą rozpoczęcia prac. Kiedy wszystko jest ustalone od miesiąca, a każdy dzień jest na wagę złota, taka wiadomość może naprawdę mocno człowieka zdenerwować ;) No, ale wniosek jest z tego taki, że jeśli chodzi o remonty, to choćby się starało w głowie przewidzieć wszelkie możliwe scenariusze, to nie da się przygotować na wszystko, trzeba przyjąć to na klatę i działać dalej, o! Tym na w pół optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wpis i zachęcam do dzielenia się swoimi historiami remontowymi :) 

PS. Plany zostały wykonane w aplikacji MagicPlan, którą tak btw. bardzo Wam polecam :)

Kamila Bondos

Miłośniczka projektów DIY, uzależniona od Pinteresta i kawy. W domu stale coś zmienia i przestawia, a najchętniej robi to zerkając na lecące w tle odcinki „Przyjaciół”. Uwielbia kreatywne wyzwania, nowe pomysły i wino. Zakochana w fotografii, która szybko sprawiła, że na co dzień prawie nie rozstaje się z aparatem.

Powiązane wpisy

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *