Jak fotografować wnętrza?

Fotografowanie wnętrz nie należy do najprostszych zadań. Ponieważ zdjęcia robione są w pomieszczeniu, to światło (które w fotografii jest kluczowe) jest niemal zawsze mocno ograniczone. Ciasne i ciemne pomieszczenia to spore wyzwanie dla niejednego doświadczonego fotografa. Pierwsze instagramowe zdjęcia swoich czterech kątów robiłam telefonem. To było wiele lat temu, ale nawet wtedy od samego początku starałam się trzymać kilku bardzo pomocnych wskazówek, które sprawiały, że moje zdjęcia wyglądały po prostu lepiej i korzystniej przedstawiały fotografowane przeze mnie miejsca. Wielu rzeczy nauczyłam się też metodą prób i błędów. Dlatego bez względu na to czy robicie zdjęcia telefonem czy aparatem – jeżeli postanowiliście po raz pierwszy skierować obiektyw w stronę jednego z kątów w swoim domu i nie wiecie od czego zacząć lub po prostu chcecie robić lepsze zdjęcia Waszych wnętrz to jestem pewna, że te wskazówki Wam to ułatwią.

JAK FOTOGRAFOWAĆ WNĘTRZA

ŚWIATŁO DZIENNE

Wnętrza fotografuję zawsze w świetle dziennym. O wiele łatwiej jest wtedy zrobić jasne i ostre zdjęcie o nieprzekłamanych kolorach. Jeżeli fotografujemy miejsce, w którym mieszkamy lub mamy możliwość przebywać przez jakiś czas, to dobrze jest zaobserwować wędrowanie światła i to jak zmienia się oświetlenie pomieszczeń o różnych porach dnia. Warto szukać, kiedy dane miejsce jest ciekawie oświetlone i prezentuje się najładniej. Czasem trzeba uzbroić się w cierpliwość i poczekać na odpowiednie światło, jeżeli jednak nie macie do tego cierpliwości, to wystarczy że będziecie po prostu fotografować za dnia, kiedy najłatwiej jest zrobić dobre zdjęcie.

Takie ładne światło padające na blat kuchenny oraz na biurko pojawia się tylko rano – i to dosłownie na kilkadziesiąt minut.

  • Dodatkowe oświetlenie

Jeżeli dzień jest wyjątkowo pochmurny lub wnętrze, które fotografujemy mocno zaciemnione, możemy użyć dodatkowego oświetlenia. Mnie osobiście bardzo podoba się efekt, jaki dają ciepłe żarówki dekoracyjne lub sznur świetlny. W niektórych miejscach ładnie wygląda też światło, które daje włączona lampa ścienna lub podłogowa. Wnętrze wygląda wtedy znacznie przytulniej (choć nie w każdym przypadku tak jest). Unikam natomiast sztucznego górnego oświetlenia jakie dają lampy sufitowe.

Intensywniejsze, choć wciąż dekoracyjne, światło ładniej będzie wyglądać na tle np. drewna lub cegły i łatwiej będzie też można poradzić sobie z kolorami niż w przypadku białych ścian.

PERSPEKTYWA

Słyszałam wielokrotnie, że zdjęcia wnętrz najlepiej jest robić z „perspektywy dziecka”. To znaczy, że należy ugiąć lekko kolana i kucnąć tak, aby nasz wzrok znalazł się na wysokości wzroku dziecka. Z mojego doświadczenia wynika, że nie do końca jest to najlepsza perspektywa (może dlatego, że i tak jestem dosyć niskiego wzrostu ;) Najlepiej jest fotografować po prostu z poziomu naszego wzroku. Najważniejsze jest by trzymać się linii poziomych i pionowych, o czym dokładniej mówię w kolejnym akapicie. Zdjęcie robione z dołu (czyli kucając, kierujemy obiektyw ku górze) wygląda w moim odczuciu fatalnie, podobnie jak zdjęcie z góry i tzw. efekt rybiego oka. Wielokrotnie można się spotkać z takimi ujęciami w ofertach sprzedaży nieruchomości, co w tym przypadku jest szczególnie absurdalne, ponieważ przy tak dużych zniekształceniach pomieszczeń, fotografie te są zupełnie nieprzydatne i uniemożliwiają rzetelną ocenę nieruchomości.

LINIE POZIOME I PIONOWE

Trzymanie się linii poziomych i pionowych gwarantuje, że Wasze zdjęcie już na pierwszy rzut oka będzie przedstawiało wnętrze w sposób bardziej atrakcyjny. Nawet robiąc zdjęcie z poziomu własnego wzroku linie mogą wyjść krzywe, dlatego warto wspomagać się siatką, jeżeli Wasz aparat daje taką możliwość. Dzięki temu wnętrze będzie mniej zniekształcone, a przestrzeń bardziej zorganizowana i przyjemniejsza dla oka. Oczywiście nie musimy trzymać się tego bardzo sztywno, czasem dobrze jest szukać innych perspektyw, szczególnie kiedy fotografujemy na social media czy blog. Jednak im prostsze linie, tym bardziej profesjonalnie będzie wyglądać Wasze zdjęcie.

Linie na tych zdjęciach nie są ani pionowe ani poziome, a jednak nie zniekształca to przestrzeni.

KADROWANIE

Umiejętność odpowiedniego kadrowania to też jest sztuka. Nawet dobrze zaplanowany kadr potrafi odkryć jakieś niespodzianki. Ja bardzo często robię kilka ujęć – cofam się o kilka kroków, podchodzę bliżej i szukam najlepszego kadru. Czasem żeby wnętrze wyglądało dobrze, trzeba jakiś przedmiot przesunąć lub usunąć go całkowicie z pola widzenia. Na szczęście źle wykadrowane zdjęcie nie musi od razu wylądować w koszu. Możemy sobie z tym problemem poradzić na późniejszym poziomie edycji, kiedy mamy możliwość dokładnej oceny ujęcia i łatwiej jest też wtedy dostrzec wszystkie szczegóły.

  • Szerszy kadr

Z tego względu dobrze jest złapać nieco szerszy kadr niż ten, który docelowo chcemy uchwycić. W razie gdyby konieczne było wyprostowanie czy dodatkowe wykadrowanie zdjęcia w programie do edycji, nie będzie tego problemu, że coś jest ucięte. 

EDYCJA ZDJĘĆ

Generalnie warto jest fotografować w formacie RAW lub RAW + JPEG, a wywoływać zdjęcia w przeznaczonych do tego programach. Często dostaję pytania w jakim programie edytuję swoje zdjęcia i jak to robię. Tematowi edycji chciałabym poświęcić osobny wpis, natomiast wszystkie zdjęcia edytuję i wywołuję w Lightroomie. Kwestia obróbki jest bardzo ważna, szczególnie że zazwyczaj konieczne jest wyprostowanie czy wykadrowanie zdjęcia. Przy fotografowaniu „z ręki” ciężko jest zachować linie poziome i pionowe idealnie proste, dlatego takie poprawki możemy wprowadzić później, podczas edycji. Na tym etapie korygujemy też balans bieli, pozbywamy się zbyt mocnych prześwietleń czy wyciągamy szczegóły z cieni.

_________________________

Wybór obiektywów i ustawienia aparatu

W fotografii wnętrz najlepiej sprawdzą się obiektywy szerokokątne. Ja zazwyczaj używam obiektywu 17 mm, ale świetnie sprawdza mi się także: 14-42 mm i 30 mm. Do detali lub takich ujęć, gdy mam do dyspozycji większą przestrzeń używam 45 mm.

Co do ustawień aparatu – napiszę w skrócie, bo z pewnością jest to temat na osobny wpis, a dużo zależy od wnętrza, które fotografujemy, pory dnia czy ilości wpadającego do pomieszczenia światła. Zawsze jednak dobrze jest wybrać jak najniższą wartość ISO, w celu uniknięcia szumów na zdjęciu. Jeżeli korzystamy ze statywu to ten problem mamy z głowy, bo wystarczy, że wydłużymy odpowiednio czas naświetlania. Wartość przysłony ustawiamy w zależności od tego, ile elementów na zdjęciu chcemy mieć ostrych. Ja osobiście lubię zdjęcia również z małą głębią ostrości, więc korzystam zarówno z dużych wartości przysłony, jak i z małych.

„Mały” homestaging

Teoretycznie ten punkt powinien znaleźć się na samym początku tego wpisu, bo jest to szalenie ważna kwestia, jeżeli nie kluczowa. Zawsze przed zrobieniem zdjęcia, a w ramach przygotowania do fotografowania – sprzątamy. To, że przestrzeń musi być uporządkowana i względnie wysprzątana, to jedna rzecz. Druga to przygotowanie wnętrza stricte pod zdjęcia. Dla tych, co nieszczególnie mają styczność z fotografią w ogóle, może się to wydawać dziwne, natomiast dla fotografów jest to tak samo naturalny i niezbędny etap jak dobranie odpowiednich ustawień w aparacie. Nie wszystko co widzi gołe oko będzie tak samo widziane przez obiektyw. Dlatego czasem konieczny jest tzw. homestaging. Pewne przedmioty będzie trzeba przesunąć, inne ukryć, a jeszcze inne wymienić. Tak jak sesje modowe mają swoich stylistów, tak sesje wnętrzarskie – swoich.

Zbliżenie na detale

Czy fotografujemy na Instagram, blog, do magazynów czy do ofert sprzedaży – w zasadzie w każdym przypadku dobrze jest wykonać też kilka ujęć detali. Takie zbliżenia świetnie uzupełniają obraz całego wnętrza i skupiają wzrok na tym, co często z dużej odległości jest niewidoczne.

Nie wyczerpałam jeszcze tematu, więc jeżeli takie treści Was interesują to wpisy o fotografii mogą pojawiać się tu częściej. Na pewno pojawi się tekst o edycji zdjęć i fotografii wnętrz na sprzedaż/wynajem. I oczywiście dajcie znać, jeżeli macie jakieś pytania :)

Kamila Bondos

Miłośniczka projektów DIY, uzależniona od Pinteresta i kawy. W domu stale coś zmienia i przestawia, a najchętniej robi to zerkając na lecące w tle odcinki „Przyjaciół”. Uwielbia kreatywne wyzwania, nowe pomysły i wino. Zakochana w fotografii, która szybko sprawiła, że na co dzień prawie nie rozstaje się z aparatem.

Powiązane wpisy

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *